papryczka81.

 
Rejestracja: 2018-02-23
mała,czarna i figlarna;)lubię dotykać życia;) Nie ma większej wolności, niż wolność bycia sobą...
Punkty158Więcej
Następny poziom: 
Ilość potrzebnych punktów: 42
Ostatnia gra
Yatzy

Yatzy

Yatzy
94 dni temu

On i Ona...cz.I

Kolejna pora roku. Zima otuliła swą białą, puchową kołderką wszystko dookoła. Zielone igły sosny z białym puchem jak z bitej śmietany. Sikorki przylatują szukając ziaren lub smacznego kąska słoniny. Ziemia odpoczywa, zapadajac w zimowy sen.
On i Ona spotkali się na ławce. Mała ławeczka była miejscem ich spotkań. Skromne miejsce, a tyle się dzieje. Usiedi blisko,on i ona, spoglądając na siebie ukradkiem. Ona nieśmiała, zerkała dyskretnie, gdy on nie patrzył na nią, kodując w pamięci każdy detal jego postaci, rysy jego twarzy, kontur ust, najcichszy ton głosu a on każdy, najmniejszy ruch jej ciała, zarys figury i zapach perfum odgarniając powoli kosmyk mięciutkich włosów z twarzy. On wysoki i tajemniczy. Jego uśmiech roztapiał serducho, ale i był w pewnym rodzaju kompresem na wszelkie smutki. Jego oczy były dla niej zagadką, jak najgłębsze dno oceanu, przed którym broniła się jak mogła a jednocześnie powodowały szybszy puls, nad którym tak skrupulatnie chciała zapanować. On widział jej reakcję, ale nie dał po sobie tego poznać.Lubili ze sobą przebywać, coś nieopisanego ciągnęło tą dwójkę do siebie..., coś co było ich tajemnicą. Czymś czego sami nie mogli nawet nazwać. Wiedzieli, że to nie przypadek, by tak bratnie dusze się wzajemnie uzupełniały, rozumiały i wciąż odkrywały kawałek po kawałku, centymetr po centymetrze, milimetr po milimetrze i nadal odkrywały najdalsze, dawno uśpione zakamarki duszy i serca. Nie mógł oderwać od niej wzroku . Dwoje, których los postawił na swojej drodze. Rozmawiali o życiu, żartowali a głód wzajemnej ciekawości sprawiał, że nie mieli siebie dosyć. Wiedzieli, że dobrze czują się w swoim towarzystwie. Czuli tą bliskość i ciepło bijące z wnętrza, choć na zewnątrz było chłodno. Płatki śniegu zatrzymywały się na jej skroni, a on delikatnie je próbował zatrzymać by nie zmokła.Miała zmarznięte dłonie,ale on objął je swoimi gorącymi dłońmi, ogrzewając te drobniutkie paluszki. Ciepło, czułość i delikatność przemawiało w każdych muśnięciu, opuszki palców niczym najdelikatniejsze piórko snuły się i zaplatały, rozgrzewając siebie nawzajem. Ukradkiem zauważył ten delikatny uśmiech w jej kąciku ust. Uniosła swe czarne rzęsy do góry, a on cierpliwie czekał na ten moment. Ich oczy się spotkały jak usta w długo wyczekiwanym pocałunku,odkrywając to co drzemało w ich sercach. Te iskierki ciepła, jak dwa ogniki świeciły w ich brązowych oczkach. Były tajemnicą i czymś co sprawiało, że chciało się w nie patrzeć. Dwa węgielki u niej i u niego, tliły się coraz mocniej, jak ogień w kominku,przy którym tak cudownie i bezpiecznie jest się ogrzać w tą zimową aurę. Zapatrzeni jedno w drugiego, dwa odbicia stapiające się w jedną całość... nic nie widzieli poza sobą, nawet szybko upływającego czasu... niedługo znów się spotkają na ławeczce, na swojej małej przystani...c.d.n.