rabatina1

Rejestracja: 2015-12-07
Pokonanie bólu, jaki pozostaje po bliskiej osobie, jest chyba najtrudniejszym zadaniem..nawet czas go nie uleczy :(pustka
Punkty715Więcej
Następny poziom: 
Ilość potrzebnych punktów: 285
Ostatnia gra

Historia prawdziwa...

2018-12-06       
To było dawno temu, ale to nie baśń. 
W mieście Patras żyło pewne bogate małżeństwo. Bardzo chcieli mieć dzieci, ale czas płynął, a dziecka wciąż nie było. Jednak nie tracili nadziei modląc się każdego dnia o upragnione dziecko. W końcu Bóg spełnił ich gorącą prośbę i wkrótce żona urodziła chłopca, któremu dali na imię Mikołaj. 
Chłopiec rósł zdrowo otoczony miłością, rodzice wychowywali go w wierze chrześcijańskiej, opowiadali o życiu Jezusa. 
Pewnego razu Mikołaj poszedł na spacer i zabrał ze sobą jedzenie. Postanowił bowiem zrobić sobie piknik. Kiedy dotarł na skraj lasu i zgłodniał porządnie postanowił w końcu zjeść. Zobaczył wtedy dwóch małych chłopców siedzących przed biedną chatką. Dzieci były smutne i głodne. Mikołaj postanowił poczęstować dzieci swoim jedzeniem, ale dzieciaki uciekły wystraszone bojąc się zaufać obcemu bogaczowi. 
Mikołaj był coraz bardziej głodny, ale jego dobre serce wzięło górę i postanowił po prostu podrzucić jedzenie. Tymczasem chłopcy wyglądali ukradkiem przez małe okienko i kiedy nabrali pewności, że obcy odszedł – znów wyszli z chaty. Na rozłożonej przed progiem chuście leżał świeżutki chleb i ser – zostawione specjalnie dla nich. 
- Zobacz! – powiedział starszy z braci – to chyba jakiś anioł nam zostawił. Zjadaj – powiedział podając młodszemu kromkę chleba. 
A Mikołaj ukrył się w pobliskich zaroślach i przyglądał się chłopcom. Sam odczuwał coraz większy głód, ale i ogromną radość, że jego drobny podarunek sprawił dzieciom prawdziwą radość. 
Od tego czasu biedni ludzie opowiadali o aniele, który przynosi jedzenie dzieciakom. Jednak nikt go nie widział. Mikołaj wyrósł na mądrego młodzieńca . Postanowił służyć Bogu i ludziom. 
Jego rodzice zmarli, Mikołaj udał się więc do swojego wuja. Sprzedał niemal cały majątek i rozdał potrzebującym w swoim mieście, zostawił sobie tylko tyle, by móc odbyć podróż. Udał się do Miry, gdzie jego wuj był biskupem. Nie było wtedy telefonów, więc nie mógł ani poinformować o swoim przyjeździe, ani dowiedzieć się, co się stało. 
Tymczasem wuj Mikołaja również zmarł. Po dniach smutku i żałoby mieszkańcy chcieli wybrać nowego biskupa, ale jakoś nie mogli dojść do porozumienia. Ustalono więc oddać się Bożej Opatrzności w tej kwestii. Najstarszy z zebranych powiedział: 
- Niech biskupem zostanie ten, kto jutro pierwszy wejdzie do świątyni. 
Kiedy rano przedstawiciele wspólnoty udali się do kościoła, zastali tam modlącego się Mikołaja. 
- Kim jesteś panie? – zapytał jeden z nich. 
- Jestem Mikołaj, przyjechałem do mojego wuja, ale okazało się, że on nie żyje, tak jak moi rodzice – odpowiedział Mikołaj ze smutkiem. 
- Młodzieńcze, Pan wskazał nam ciebie jako biskupa Miry. 
Przyjął tę wielką godność i zaszczyt, ale i wielką odpowiedzialność. A mieszkańcy pokochali go za pracowitość, wrażliwość i skromność. Nikt jednak nie przypuszczał, że będzie on sprawcą także wielu innych rzeczy. Biskup Mikołaj pamiętał jaką radość sprawiało dzieciom, kiedy znajdywały jedzenie podrzucane im przez niego i pamiętał, jak sam wspaniale się czuł robiąc te drobne, dobre uczynki. Dowiedział się o pewnym szlachcicu, który bardzo zubożał. Nie miał już pieniędzy na jedzenie dla swych córek, tym bardziej nie mógł dać im posagu. Postanowił więc wygnać je na ulicę. 
Dziewczęta kładły się spać w ostatnią noc w domu. Pod oknem ustawiły swoje buciki. Nie chciały odchodzić z domu, ogarnął je smutek. Jednak rano odkryły, że buciki wypełnione są złotymi monetami. Kiedy ojciec wszedł do pokoju dziewcząt najmłodsza zawołała: 
- Tato! Chyba anioł się nad nami ulitował! 
A ojciec rozpłakał się ze wstydu, ponieważ wiedział, że źle postąpił. Ale i z radości, że Bóg posłał na ziemię anioła, by pomóc jego córkom. 
Wieść o tym wydarzeniu szybko rozniosła się po Mirze, ale nie wszyscy chcieli w to uwierzyć. Tymczasem ciągle ktoś odnajdywał zostawione podarki – trochę jedzenia, przedmioty potrzebne ubogim, ubrania. 
Jedna mała dziewczynka wiele słyszała o tej nieziemskiej istocie, która pomaga ubogim. Sama modliła się do tego anioła w kościele. Jej modlitwę usłyszał biskup Mikołaj: 
- O co tak gorąco się modlisz? 
- Och, to taki drobiazg, nie wiem, czy mogę zawracać tym głowę, ale chciałabym mieć chociaż małą zabawkę. Nigdy takiej nie miałam – odparła. 
Mikołaj kiwnął głową i uśmiechnął się do niej. Wieczorem dziewczynka położyła się spać, przed snem marząc o tym, by ujrzeć anioła, który przyniesie jej lalkę. Zerwała się w środku nocy, ponieważ obudził ją jakiś szmer. Ujrzała, że coś wpadło do środka przez okno. Ponieważ bardzo pragnęła ujrzeć anioła – podbiegła do okna i dostrzegła szybko oddalającą się postać w płaszczu i kapturze. Zsunęła się z okna na ziemię i boso pobiegła za tajemniczą osobą. Kiedy niemal doganiała postać, znaleźli się przed kościołem, drzwi się uchyliły i tajemnicza osoba zniknęła w środku. Dziewczynka jednak zobaczyła na ziemi guzik. Podniosła go i postanowiła zachować jako pamiątkę po spotkaniu z aniołem. 
Następnego dnia udała się do kościoła, by w tym zacisznym miejscu podziękować Bogu za otrzymany od niego podarunek. Miała ze sobą swoją nową lalkę i guzik anioła. Mijał ją właśnie biskup Mikołaj, który uśmiechnął się do niej. A ona dostrzegła brak guzika przy jego szacie. 
- Ojejku, biskupie! Ja mam Twój guzik! – krzyknęła podekscytowana – to ty jesteś…. 
- Sza! Nie mów nikomu, to będzie nasza tajemnica – przerwał jej biskup Mikołaj. 
Dziewczynka skinęła głową i dotrzymała słowa przez wiele lat. 
Po wielu latach swojej działalności tak publicznej, jak i skrytej (jako cichy darczyńca i opiekun ubogich) biskup Mikołaj zmarł. Ponieważ do papieża docierały świadectwa jego świętości, musiał wysłać swoich sędziów, by zbadali tę sprawę. Na spotkanie z nimi przybyło mnóstwo ludzi, którzy opowiadali o dobrym sercu biskupa Mikołaja, o jego skromności i dobroci. Przybyli także żeglarze, którzy zapewniali, że wstawiennictwo Mikołaja, jego modlitwa uratowały ich w czasie sztormu. 
Także dziewczynka, która była już teraz dorosłą kobietą opowiedziała o tym, że w Mirze często pojawiał się anioł pomagający biedakom. Potwierdził to zgromadzony tłum. Kobieta dodała, że ona widziała tego anioła.
- To był biskup Mikołaj – powiedziała –on był tym aniołem, to on ukradkiem pomagał biednym. I on przyniósł mi lalkę – jedyną zabawkę, jaką miałam w życiu. 
Zapadła cisza, a po chwili dało się słyszeć głosy biedaków, którzy potwierdzali słowa dziewczyny i dodawali swoje opowieści. 
- U nas był anioł! 
- I u nas! 
- U nas także był. 
I u mnie też – krzyknął mały chłopiec – u mnie też był anioł Mikołaj. 
Nikt nie miał wątpliwości, że Mikołaj był człowiekiem świętym. 
I – jak wiemy – nadal lubi pojawiać się na ziemi i w tajemnicy przynosić prezenty. Minęło setki lat, a szóstego grudnia, w rocznicę jego śmierci, dzieci i dorośli znajdują drobne upominki, które sprawiają im radość.
1512579616_da13qj_600.jpg
Dziś Święty Mikołaj to baśniowa postać – mieszkający w Laponii sympatyczny grubas z białą brodą ubrany w czerwony strój. W okresie Świąt Bożego Narodzenia wraz z grupą elfów rozwozi dzieciom prezenty saniami ciągniętymi przez zaprzęg reniferów.

W świadomości wielu osób zastąpił wizerunek biskupa i stał się symbolem Gwiazdki.

e31a81f33716e8217d30eab1a2c920af.jpg

Bez zbędnych słów.. POLSKO

2018-11-11       
https://www.youtube.com/watch?v=_IOax6YThFg

Desiderata...".przepis na szczęśliwe życie"

2018-11-04       

    Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od Ciebie. 

     Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

     Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla Ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

     Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa, masz prawo być tutaj i czy jest to dla Ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.

     Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.
Max Ehrmann
 
badz-szczesliwy-dzis-a-nie-jutro-2-1024x533.png

Święto "Dziadów" ...w" Halloween"..

2018-10-31       

31 października - święto tego dnia już od kilku dobrych lat kojarz nam się z Halloween. Zwyczaj urządzania nocy strachów przyszedł do nas z USA i z każdym rokiem staje się coraz bardziej popularny. Okazuje się jednak, że w Polsce mamy własną uroczystość ku czci duchów, która przypada właśnie na 31 października. 
Jest  to data, w którą przypadają Dziady. Ta uroczystość jest bardzo stara, gdyż pochodzi jeszcze z czasów przedchrześcijańskich. Dziady to obrzęd, którego celem było nawiązywanie relacji z duszami przodków. 31 października duchy miały wracać do swoich dawnych siedzib. Żywi starali się zaspokoić potrzeby błąkających się dusz, by zapewnić sobie ich przychylność. Obrzęd Dziadów został unieśmiertelniony w słynnym dziele Adama Mickiewicza.
Co ciekawe, można zauważyć wiele podobieństw między Dziadami a Halloween. Tworzono na przykład kraboszki, czyli specjalne maski symbolizujące zmarłych. Zwyczaj tworzenia masek czy dyń z wyciętymi oczami i ustami znamy też z zachodniego święta strachów.
evelineaerato-dziady.jpg
Jesienne Dziady nazywano też Nocą Zaduszkową.
W tym czasie żyjący starali się ugościć i nakarmić dusze zmarłych - specjalne uczty przygotowywano zazwyczaj w domach lub na cmentarzach. Rozpalano ogniska, dzięki którym przodkowie mogli się ogrzać i nie zabłądzić w drodze do swojego dawnego domu swoich bliskich. Wierzono także, że wędrowni żebracy mają kontakt ze światem pozagrobowym, dlatego ofiarowywano im jedzenie lub pieniądze, z prośbą o modlitwę. 
https://www.youtube.com/watch?v=O6iblXrXHpk

W niektórych regionach Polski wciąż kultywuje się obrzędy związane ze świętem Dziadów. Poza tym modne stają się imprezy organizowane 31 października właśnie z okazji Dziadów.

Wielki Brat patrzy....

2018-09-29       

– Halo, czy to pizzeria Giuseppe?
– Dzień dobry, nie, to pizzeria Google.
– Źle się dodzwoniłem?
– Nie, proszę pana, Google kupiło tę pizzerię.
– OK. To chciałbym złożyć zamówienie.
– Dobrze, czy zamawia pan to, co zwykle?
– To, co zwykle? A pan mnie zna?
– Zgodnie z pańskim ID dzwoniącego, ostatnie 12 razy zamawiał pan pizzę serową z dodatkową porcją pepperoni i szynki.
– OK! Taką zamawiam!
– Czy mogę panu zasugerować tym razem, ser ricottę z rukolą i suszonymi pomidorami?
– Co? Nie, ja nie lubię warzyw!
– Ale ma pan podwyższony cholesterol.
– Skąd o tym wiecie?!
– Z pańskiej karty pacjenta w klinice. Mamy wyniki pańskich badań z ostatnich 7 lat.
– No dobrze… ale ja nie chcę pizzy z warzywami – już biorę leki na cholesterol.
– Cóż, nie brał pan ostatnio ich regularnie. 4 miesiące temu zamówił pan opakowanie 30 tabletek w aptece internetowej.
– Kupiłem więcej w innej aptece!
– Nie ma tej płatności na pańskiej karcie kredytowej.
– Zapłaciłem gotówką!
– Ale nie wypłacił pan wystarczającej sumy z bankomatu według wyciągu z pańskiego konta.
– Nie trzymam wszystkich zarobionych pieniędzy w banku.
– Nie widać tego na pańskim ostatnim zeznaniu podatkowym, chyba że jest to przychód, który zataił pan przed urzędem skarbowym.
– Co to jest??? Dosyć! Mam powyżej uszu Google, Facebooka, Twittera i innych WhatsAppów! Wynoszę się w Bieszczady, albo nie, wyjadę na wyspę – bez internetu, gdzie nie ma sieci komórkowych i gdzie nie będziecie mogli mnie szpiegować!
– Rozumiem. Będzie pan musiał odnowić paszport, bo skończył swoją ważność miesiąc temu…

42626018_1871210159635732_7968774143657115648_n.jpg?_nc_cat=105&oh=e240e2fff18ff94410a28120e8d7ba13&oe=5C23516C

Niesamowite ..jakby Michael z grobu wstał....

2018-09-16       

Ciary po całości....n36.gif?v=121n10.gif?v=121
https://www.youtube.com/watch?v=2vezmhrJTNo

A tu nasz Król Popu..sami posłuchajcie ...n0.gif?v=121n10.gif?v=121n36.gif?v=121
https://www.youtube.com/watch?v=mq1HFfK6xJs

 

Michael nie ma Cię już z Nami fanami 9 lat..a jesteś wciąż "żywy"....

Do Wariaatka 18...

2018-09-01       

Wariaatka18 jesteś nieuczciwa osoba. Pomogłam Ci . Przelałam na stole 300k...w bingo .. obiecalas oddać za trzy dni dokładnie 10sierpnia... Nie mam nic do dziś .. Wiem jak to jest jak nie ma żetonów .. Teraz to tylko ostrzegam graczy... Przed taka jak Ty  .. Bo już nie o te żetony chodzi .. Ale dane słowo .. Napisam bloga bo mnie lekceważysz na czacie ogólnym.. Pisałam...Do Ciebie . Cisza .. Wiadomości masz zablokowane... Chciałam inaczej . Nie mogłam.. Się skontaktować .. Stąd ten blog .. Pozdrawiam graczy . Którzy to przeczytają .. Ja już nie pomogę nikomu .. Choć sama już teraz nie mam . . Starałam się dzielić w miarę możliwości . Z innymi nawet darowalam niewielkie kwoty jak na to miałam . Miłego weekendu życzę . Graczom

Jak Anioł zabrał Powstańca Warszawskiego do nieba....

2018-08-01       

Pomniki są zwykle wysokie i dumne, tak jak dumni są ludzie z tych, co są na pomnikach. Są jednak także pomniki małe i pokorne – jak postać Małego Powstańca przy murach Starego Miasta w Warszawie. To taki mały chłopiec w o wiele za dużym hełmie, jeden z wielu małych chłopców, którym o wiele za wcześnie skończyło się życie, bo wróg-zabójca był o wiele za duży… 
Zawsze tam ktoś kładzie Świeże kwiaty – może dlatego, że pomniczek mały, a małych się kocha, gdy wielkich się tylko podziwia.

1 sierpnia, czyli w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, przyszedł tam stary żołnierz. Położył pod nogi Małego Powstańca bukiecik niezapominajek i wyprężył się na baczność, z ręką przy daszku wojskowej czapki. Potem usiadł na występie muru i zaczął nucić piosenkę, którą kilkadziesiąt lat temu Śpiewali powstańcy. Wtedy podszedł do niego zaciekawiony harcerz w mundurku. Chwilę stał na baczność, a potem usiadł przy starym żołnierzu i zaczął nucić tę samą melodię. Żołnierz spojrzał na niego, chwycił go za ramię i przygarnął do siebie. Po chwili zaczął opowiadać:

– Takich jak ty i on było wtedy tu wielu. Niewiele mieli lat, ale za to odwagi – aż za wiele… To, by Warszawa była polska, dumna i wolna, było dla nich ważniejsze nawet od życia. Ja też wtedy taki byłem, bo mężczyzna musi mieć serce żołnierza-obrońcy-bohatera. Powstanie to było piekło. Bomby leciały jak grad, dudniły samoloty i wyły syreny, domy waliły się jeden po drugim, czołgi miażdżyły rannych ludzi. Wszystko było w ogniu, a Śmierć szalała jak stado demonów. Był wtedy wśród nas taki całkiem podobny do niego – wskazał na Małego Powstańca – małe toto było, słabe i chude, a sprytne i ruchliwe jak żywe srebro. Był ministrantem i skautem. Nawet dwa razy szedł w pielgrzymce z Warszawy do Częstochowy – o chlebie i wodzie. Marianek miał na imię. Gdy inni wokół płakali, przeklinali, jęczeli lub wyli z bólu – on był cały czas pogodny, jak błękit, którego nie widzieliśmy już od kilku dni. Mimo tego piekła miał oczy pogodne jak bezchmurne niebo. I o niebie nam przypominał, pod dymem, bombami i walącymi się Ścianami. Pamiętam, jak mówił do jakiejś umierającej dziewczyny: „Nie bój się! Nad nami jest niebo i do nieba z tego piekła idziesz. Wytrzymaj, zaraz boleć przestanie. Tam już nic nie boli!?. Zresztą ten Marianek robił wszystko jakby po drodze do nieba. Kiedy go raz zapytałem, patrząc, jak przebiega do rannych pod seriami karabinu maszynowego: „Czy ty się w ogóle Śmierci nie boisz?? – on odpowiedział: „Co tam Śmierć – mnie mój Anioł weźmie od razu do nieba, bez pogrzebu!?.

I tak zginął… Kiedy zobaczyliśmy, że ambulans pełen rannych jedzie wprost na minę, krzyczeliśmy, ale kto w tym piekielnym jazgocie mógł coś usłyszeć. I wtedy Marianek z parapetu okna skoczył wprost na tę minę… Mały dzieciak, a jakie wielkie serce! Nikt z nas nie pomyślał, że tak można tych kilkunastu rannych uratować… „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich?. Nic z niego nie zostało. I nie miał pogrzebu. Tylko wszyscy powstańcy stanęli na baczność jak przed pomnikiem bohatera. Chyba naprawdę jego Anioł wziął go wprost do nieba. I wiesz, wtedy na kilka chwil dymy się rozwiały i zobaczyliśmy błękit – jakby Anioł robił drogę temu małemu Świętemu…

Stary powstaniec umilkł, a harcerz spojrzał na twarz Małego Powstańca. Wyglądał on tak, jakby patrzył gdzieś bardzo daleko. Nad nim było czyste, spokojne niebo, po którym latały jaskółki.

– Czy wiesz, kto to jest Anioł? – zapytał harcerza stary powstaniec. – To ktoś taki: „pół-ptak i pół-miłość?. 

Tak pisał Krzysio Baczyński, też powstaniec, poeta. Też zginął, zaraz po Marianku. Dobrych ludzi to chyba Anioły prowadzą do nieba na skróty…

1484.jpg2745286_print_1.png?resize=max_sizes&key=55f9a22768eed085006592c1174c0235

Dlaczego tacy są.....?

2018-07-22       

Bo ja cała jestem chyba taką sentymentalną, naiwną idiotką, która daje z siebie zawsze 100%. Nie wyobrażam sobie zresztą, że mogłoby być inaczej.... Dlatego tak bardzo boli, że ludzie w dzisiejszych czasach wykorzystują drugiego człowieka, bawią się nim, ranią i wyrzucają jak zużytą rzecz, która nie miała najmniejszego znaczenia. Że tak łatwo przychodzi im kłamstwo, składanie pustych obietnic a potem łamanie danego słowa. Że nie zważają na uczucia innych. Że wykorzystują zaufanie, szczerość po to, żeby zranić.... 
Zostaje żal. Olbrzymi smutek i żal. 
Poczucie niesprawiedliwości, że komuś tak łatwo jest wcisnąć "delete" i już nas nie ma, a w naszym sercu pozostaje jednak wyryty na zawsze.... 
Poczucie niesprawiedliwości kiedy sytuacja dotyczy niewiele rozumiejącego jeszcze dziecka.... 
Poczucie niesprawiedliwości kiedy osoby, które były najważniejsze, które powinny chronić, którym się ufało wbijają nóż w plecy, albo w serce.... 
Może rzeczywiście wszystkich należałoby traktować z wzajemnością, nawet jeśli mówią "zło dobrem zwyciężaj".... Bo gdzie to zwycięstwo jeśli człowiek przestaje wierzyć w zwykły, ludzki odruch drugiego człowieka? 
Gdzie to zwycięstwo jeśli włożyliśmy siły aby zbudować coś, a ktoś ot tak to sobie rujnuje? Gdzie to zwycięstwo gdy podnosimy się z kolan tylko po to, by po raz kolejny zostać na nie rzuconym i rozdeptanym?n13.119.gif
37334334_434306420402324_1920727538187894784_n.jpg?_nc_cat=0&oh=bed2c26955cf182c0a15c03469a0b156&oe=5BD2E888

Czy umiemy odpowiedzieć szczerze ...sami dla siebie?

2018-07-01       

PRZYJACIELU,

Nie interesuje mnie, jak zarabiasz na życie.
Chcę wiedzieć, za czym tęsknisz i o czym ośmielasz się marzyć wychodząc na spotkanie tęsknocie swego serca.

Nie interesuje mnie ile masz lat.
Chcę wiedzieć, czy dla miłości, dla marzenia, dla przygody życia zaryzykujesz, że wezmą cię za głupca.

Nie interesuje mnie jakie planety są w kwadraturze do twojego księżyca.
Chcę wiedzieć, czy dotknąłeś jądra własnego smutku, czy zdrady życia otworzyły cię, czy też skurczyłeś się i zamknąłeś bojąc się dalszego cierpienia.

Chcę wiedzieć, czy potrafisz siedzieć z bólem, moim lub swoim, nie starając się pozbyć go, ukryć, lub zmniejszyć.

Chcę wiedzieć, czy potrafisz być z radością, moją lub swoją, czy potrafisz tańczyć z dzikością i pozwolić, by ekstaza wypełniła cię aż po czubki palców, bez upominania nas, że powinniśmy być ostrożni, patrzeć realistycznie na życie i pamiętać o naszych ludzkich ograniczeniach.

Nie interesuje mnie, czy historia, którą mi opowiadasz jest prawdziwa. Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarować kogoś by pozostać wiernym sobie; czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy; czy potrafisz sprzeniewierzyć się, a przez to pozostać godny zaufania.

Chcę wiedzieć, czy codziennie potrafisz dostrzec piękno, nawet gdy nie jest ono ładne i czy potrafisz w jego obecności znaleźć źródło swojego życia.

Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć ze świadomością porażki, swojej i mojej, a mimo to nadal stać nad brzegiem jeziora i krzyczeć do srebra pełni księżyca: "Tak".

Nie interesuje mnie gdzie mieszkasz ani ile masz pieniędzy. Chcę wiedzieć, czy po nocy pełnej smutku i rozpaczy, zmęczony i obolały, potrafisz wstać i zrobić to, co trzeba, by nakarmić dzieci.

Nie interesuje mnie, kogo znasz i jak się tu znalazłeś, chcę wiedzieć, co jest dla ciebie źródłem siły wewnętrznej kiedy wszystko inne zawodzi.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz być sam ze sobą i czy w chwilach samotności takie towarzystwo naprawdę sprawia ci przyjemność.

Oriah Mountain Dreamer
wypowiedź starego Indianina, maj 1994
14915172_1211362395600861_3285586332777688447_n.jpg?_nc_cat=0&oh=23fe960f79be0dc24e3a41472ca71a25&oe=5BE3B948

Strony: 6