nicola555

 
Rejestracja: 2008-08-05
Chce nieść Twoje usta,chcę widzieć Twe oczy,chcę czuć Twoje serce i dotykać włosy,chcę trzymać Twą rękę i iść aż do słońca...
Punkty66więcej
Następny poziom: 
Ilość potrzebnych punktów: 134
Ostatnia gra
Klondike

Klondike

Klondike
1 rok 269 dni temu

Kiedy noc cz3


A teraz moja siostrzyczka ukochana
Uleńka niczek kusi
Nawet nie wiedziałam że mamę straciłaś przy urodzeniu
Za niedługo też tata zmarł
Wychowywała rodzina,ech bez komentarza
Potem dowiedziałam się czemu tak chłoniesz
Moje wiersze o moim azylu
To było miejsce podobne do Twojego pobytu,wychowania
Przeżycia pierwszej miłości
Tej po latach okazało się
 Prawdziwej...
Potem wyszło że czeka Cię
 Operacja bardzo poważna
Balas się jej tu w Polsce
Wyjechałaś na zaproszenie
Tego chłopaka w młodości
Po kochanego...do Włoch
Dziwne trochę to było 
Przecież już żonatym był
 Od lat wielu,ale życie to
 Niewiadome 
To żona jego tak zasugerowała
Po pewnym czasie okazało się że 
Swoją zdradę zatuszować chciała
Miałam tą okazję wymieniać liściki 
Tu na poczcie GD tak z tym chłopakiem
Wiatrem nazywanym przez Ciebie
Jak i z żoną jego Grażyna
Ich problemem był brak potomstwa 
Niby zdolni młodzi a los nie dawał
Im tego dzieciątka ukochanego
I było to też przyczyną tego że
Żona jego zdradziła go i dlatego
.Zasugerowała mężowi by 
Zaprosił Ciebie w nadziei zatuszowania
 Swojego zachowania
jakoś tak mamy że w życiu 
Zamiast to co dobre złe wybieramy
Uleńko też się o tym przekonalaś
Jak u nich przebywałeś
Potem była operacja straszne chwile
Wiem bo pisałaś ,byłam zawsze wspierałam
Bo dzięki siostrze oddziałowej kontakt był
Zakaz w szpitalu był netu używania
Początkiem oboje Cię odwiedzali
Potem częściej Wiatr uczucie jakie kiedyś
 Między wami było odżywało
Ale nie wykraczało poza przyjazne relacje
Wiatr wysokie stanowisko piastował
Często wyjeżdżał obradował
I tak też wtedy było zmęczony nie wyspany
Pojechał dość daleko nie trzeba było
 Czekać efektu tego zmęczenia 
Uległ wypadkowi dość poważnemu
Wtedy właśnie zaczęła pisać do mnie żona
 Grażynka dużo opisywała tak jak by
 Wyrzucić z siebie chciała...nie mi wyroki serwować
Żal mi Jej było dużo więcej wiedziałam
Piękna kobieta zachodniej urody
Wszystko układałam
Zdradziła z kimś z wiarą że zajdzie w ciążę
 Wiatr dowiedział się o zdradzie straszne chwile
Kochanek był hazardzista wyciągnął ile się tylko dało
I doprowadził do myśli samobójczej Grażynę
I myśl że mąż nie tolerował zdrady cierpiała bo
Jak napisała ,,kocham Go,kocham
Ale znam swojego męża ...dla mnie Już nie ma miejsca w sercu jego
Najlepiej to jak opuszczę ten świat 
Dam Im wolną drogę ....
Przeprosiła Uleńkę za życzenia śmierci
Której Jej życzyła
Kiedy Wiatr ze szpitala przyjechał 
Zaniepokojony uchylonymi drzwiami od garażu
Zajrzał żona na jakimś kablu wisiała
Pogotowie reanimacja
 W śpiączce 3 miesiące leżała 
Lekarze zdecydowali że organy obumarły
Śmierć wygrala
Wiatr po tym zdarzeniu znowu w szpitalu
Zawał serca,było źle
Po wcześniejszym wypadku zaczął tracić wzrok
Wyjazd do Stanów miał być ratunkiem
Ty po rechabilitacji nie miałaś gdzie wrócić
Po wielu przemyśleniach trafiłaś tam gdzie 
Powinno być tylko miłosierdzie
I pomoc dla drugiego człowieka
Wszak Ojciec nasz powiedział....
Tu zbudujesz kościół mój
Trafiłaś do zakonu sióstr
Co tam przeżyłaś najstraszniejszy
Horror tego nie odda
Uleńko znając Twoja chęć bycia w kontakcie
Wykorzystywałaś wszystkie sposoby by
 Napisać co się dzieje co przeżywasz
I relacje w klasztorze...włosy stawały na głowie
Nikt nigdy nawet w najczarniejszych snach
Nie pomyślał by o czymś takim
Jeden Marsjanin wiedział bo nie umiałam 
Z tym żyć myśleć i znaleźć się na Twoim miejscu
Nie mam odwagi pisać o tym ....
Po wszystkich upokorzeniach wykupiono Ci
 Bilet do Stanów i o kpino
 Po takim upokorzeniu dostałaś różaniec
 Z jakiś kamieni...odstawiono na lotnisko
Na pożegnanie usłyszałeś..
.Że nawet jak opowiesz o wydarzeniach za kratami
Nikt Ci nie uwierzy!
Że Stanów dostałam tylko jedna wiadomośćOd Ciebie .
.Wiatr ratował mnie teraz ja oddam szpik
Może będzie dobrze a jak nie ...będzie co Maryja ześle
Tak bardzo modliłaś się do swoich dwu Marii
Jedna to Twoja mama druga to Matka nas wszystkich
Czekałam i czekałam ale tylko cisza
 Wiem że gdybyś była na tym świecie 
Odezwala byś się ,nie było dla Ciebie rzeczy niemożliwej
By nie napisać do mnie i żeby nikt się nie zorientował
Pisałaś pod moimi wierszami
Teraz nic ,teraz cisza,niewiedza zabija
Ale pamięć zawsze trwac będzie
I listy na GD
Obiecaliśmy spotkanie na moim pniu w lesie
Czy się tak stanie?...pytanie


Kiedy noc cz.1


Kiedy tak siedzę w ciepłej pościeli
 A noc bezszelestnie płynie
Myśli uparte wkręcają się w mózg
Sen na wagary wysyjałą
Czemu wszyscy którzy
Tu u mnie gościli,przyjaciółmi byli
Zniknęli strasznego losu doczekali
Od pewnego czasu czuję taka potrzebę
Napisania choć słów parę
Uświęcając Ich pamięć
Tak ciężko mi jest bez WAS
Zaczynam od Ciebie Wiktorii
Niczek Wyzwolona
Póki żył Twój dziadek
Twój świat był pełen miłości
Los bywa okrutny ,przyszedł czas 
Dziadek opuścił ten świat
Piękna młoda dziewczyna 
Zależna być nie chciała od nikogo 
Wyjechała zarobić na ładne ubrania
Na sprzęt, wiadomo że każdy chce
 Nie odstawać od spoleczenstwa
 Które nie lub wrecz nie toleruje
Tych co mniej mają, mniej zarabiają
Anglia magiczne słowo ...
Nie tam miała być ta praca
Cóż  nie było wyboru
Niech będzie i na razie taka
 I któż by się spodziewał że..
.Właścicielem Polak był a wiadmo
Nie od dziś że Polak na wszystkim zarobić chce
 I w tym wypadku tak było
Warunków socjalnych zero
Była przerwa herbatę robiłaś
 Kto pomyślał że czajnik popsuty
 Będzie przyczyną tego...
Poparzenie,zero ubezpieczenie
Rodzeństwo Hiszpanów Cię przygarnęło
I od tego Hiszpana dowiedziałam się co się stalo
Serce nie do wierzalo
Długo tłumaczyłam to co mi napisał.
Przecież przed Tobą życie się otwierało
A tu pożegnać się trzeba było
Boże daj Jej TAM to o czym na ziemi marzyła!
cz2

Teraz o Tobie Marsjaninie-Andrzeju
Mówią że nie istnieje przyjaźńDamsko-męska zaprzeczam
Trudno uwierzyć ale tak jest
Wiem że nie zawsze byłam fer w stosunku
 Do Ciebie,nie raz się zdenerwowałam
 Nie raz powiedziałam czego za chwilę 
Bym nie zrobiła...
Przez tyle lat się znaliśmy, codziennie rozmawialiśmy
O wszystkim mogłam opowiedzieć
 Zwierzyć się ,wypłakać też
 I te wieczory kiedy czytałam Ci bajeczki
Od Sylwuni przesyłane
A kiedyś kiedy już tak ból mi dał popalić
Powiedziałam:nie daje rady nie chce już żyć
 A Ty odpowiedziałeś mi:Wiosenko ma
 A co mam zrobić ja bez Ciebie
 Nie dam rady proszę nie
A teraz jak ja mam żyć?nie ma Cię
I nawet się nie pozegnaleś
5lutego to się stało
Żona Twoja mi to przekazała
Czym dłużej Cię nie ma tym bardziej to czuję
Łzy same płyną,budzę się biorę telefon
Nie ,nie przecież Ciebie nie ma ...to sen
Cisza nikt nie dzwonił
Teraz kiedy dzień szybko gaśnie
Noc swoje macki wyciąga
Mary,strachy...nie nie,wiem
Ty zawsze mówiłeś ...pomódl się
Choć nie raz psioczyłam na wyroki Boskie
 Teraz kiedy mam takie stany
Modlę się bo w uszach słyszę Twój głos
Modlę się ...za Twoją duszę też
Panie daj Mu wieczne odpoczywanie
A jak mój czas nastanie
 Będziemy dalej rozmawiali
Jak byśmy nigdy tego nie przerywali.



Tamta chwila

Tamta chwila wspomnień czar
O wschodzie słońca kiedy dzień się 
Leniwie budził nic nie zapowiadając
Przez przymknięte jeszcze powieki
Leniwie się przeciągając
Ciepło pościeli pieścilo ciało
Ta chwila jedyna pośród 
Wszystkich chwil... zapamiętana
Ona otuliła mnie swą niezwykłością
Słowami wiersza pisała
Na niewidzialnym papierze
Słowa zakłute w kajdany
I słowami wolnymi jak ptaki
Piękno się otwierało 
Niebo płynęło tak nisko
I słonko ciepłym promieniem
Łaskotało
Kartki zapisane na wietrze  tańczyły
Tytuły same się układały
Ileż w nich bólu i ileż radości
Słowa jak barwne wianuszki
Wite wczoraj na trawie
Kiedy piszę też czuję się wolna
Jak ptak frune wysoko
Mruże oczy czytając słowa
Ileż przyjaciół spotkałam po drodze
 Ileż dróg wybrałam właściwych
I pytanie ...czy odnalazłam siebie?
Jak po ogrodzie stąpam przez życie
Zrywam kwiaty daruje  je Tobie
I ludziom też wręczam z uśmiechem
Tych złych omijać się staram
Choć nie zawsze udaje mi się 
Przychodzi ten czas ...
I wszystkich zabiera


Nocy czar


Noc przykryła świat
Na poduszce myśli ułożyła
Nakazała... spać
A ja trzymam w dłoni 
Zmietą kartkę papieru
I napis zatrzymaj życie
Wróć do tych chwil
Na zielonej łące
W soczystej trawie
Wśród tysiąca stokrotek białych
Leżałam na przyrody dywanie
W górze niebo błękitem zachwycało
Promienie słonka lico opalało
I Ty przekornie źdźbłem trawy
Mnie laskotałes
Czułe słowa wypowiadałeś
Może za chwilę, może nie
Nie wiem jeszcze nie
Co mogę Ci powiedzieć?
Czy może milczeć nie wracać?
A może jak wtedy pójdę sobie
By szukać chwil straconych
Chwil bez Ciebie


Moja prywatna cisza


Pogubiłam się w niej
Wszędzie jest...
W kuchni i w łazience
I na poduszce leży też
Słowa pogubiły się gdzieś
Rozum moje błędy widzi
Ale dusza kocha niezmiennie
Kiedyś każdy dzień
Cudem był,dziś tylko cień
Między niebem a ziemią
Mieszkają marzenia
I nie ważne życiowe przeszkody
Każdą trudność można znieść
Prawda czy złudzenie?
Jakże serce uspokoić
Słysząc Twoich słów szept cichy
Jesteś senną moja marą
Czy za dnia ulotnym mirażem?
Lecz wciąż czuję oddech Twój
Na twarzy....
Potajemnie rozebrane moje myśli
Tylko Ty je widzisz